Celin Givenchy YSL

Bardzo liczę na waszą pomoc. Dziś bitwa na koszulki.
 Celine Paris 
Givenchy Rottweiler 
Yves Saint Laurent
 Chce wszystkie! - przecież to oczywiste, ale mogę zdecydować się na jedną. Każdy zna i kojarzy, więc opisy są zbędne, bo bronią się samym wyglądem. Co tu wybrać, co tu wybrać? Please HELP!


 












6 komentarzy:

  1. YSL albo Givenchy. Szkoda, że to typowe t-shirtowe kroje z tego co widzę, ja nie cierpię takich dekoltów (a raczej ich braku), bo robi mi się postura faceta z cyckami. I bądź co bądź, myślę, że Tobie też się nie przysłuży ten krój, ale może się mylę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę niestety i nie lubię braku dekoltu w koszulkach co ostatnio zaowocowało rozcinaniem nożyczkami sukienki, ale nie mogę się oprzeć i zdecydować .

      Usuń
    2. Jedna z moich bluzek też tak skończyła. Wyraźnie coś mi w niej nie pasowało, leżała więc zapomniana w szafie, aż pewnego dnia spontanicznie nożyczki poszły w ruch. Efekt był taki, że chyba mnie trochę poniosło, bluzkę mogłam spokojnie zdejmować sobie 'przez nogi', bałam się, że mi zjedzie do pasa podczas chodzenia;)
      A co do tematu posta jeszcze - Givenchy ma w sobie zdecydowanie 'to coś', pazur, YSL to sama prostota, ale to logo... to przecież nie jest ot po prostu logo!:) Btw. nawet wolę nie wiedzieć ile te t-shirty kosztują!

      Usuń
  2. Hmmm wszystkie są fajne sama mam dylemat ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Givenchy zdecydowanie najlepsza;)

    OdpowiedzUsuń