WYZWANIE - wstęp


     
     Postanowiłam zmienić COŚ w swoim życiu. Coś drukowanymi literami, ponieważ nie jest to małe, wręcz przeciwnie - jest ich dużo. Co to takiego? KILOGRAMY. Postanowiłam skończyć z wymówkami, bo z perspektywy 2-go tygodnia już wiem, że to tylko WYMÓWKI.
     Najłatwiej jest coś odwlekać: od poniedziałku, od przyszłego tygodnia, od przyszłego miesiąca.... Postanowiłam z tym skończyć. TŁUSZCZU GIŃ! Zebrałam tyle kilo motywacji ile ważę, czyli sporo aby być wytrwałą.
     Najtrudniej wykonać pierwszy krok. Od czego zaczęłam? Wizyta na siłowni. PERSONAL TRAINIG CENTER. Wybór nie był przypadkowy. To wyjątkowe miejsce, a ja postanowiłam nie walczyć sama z nadmiarem kilogramów, a w tej batalii pomaga mi TRENER PERSONALNY. Kaprys? Ooooo nieeeee! Ile z Was odpuszczało, szukało kolejnych wymówek, skracało ćwiczenia? Tak, tak, wielu. Od teraz tak nie będzie, to wcale nie znaczy, że trener jest katem i będzie się znęcał, aż padniecie na podłogę z wycieńczenia krzycząc ćwicz grubasie. Wręcz przeciwnie - na każdym treningu dobieramy ilość powtórzeń i obciążenia dopasowane do mojej kondycji, dajemy wycisk, ale w granicach rozsądku, tak żebym następnego dnia miała siły wstać z łóżka, ale żeby ciało czuło ten trening.
     Przedbiegami była wizyta "zapoznawcza" w siłowni. Jacek, Marcin i Maciek - mam to szczęście i będę ćwiczyć z aż trzema trenerami personalnymi, początkowo dwa treningi w tygodniu. Co tydzień z innym. Brzmi cudownie, ale wiedziałam już po pierwszym spotkaniu, że tak jak się uśmiechają tak będą wymagający. Dodatkowo ustaliliśmy trzeci trening aerobowy, czyli bieżnia, rowerek, orbitrek tak więc trener nie jest tu potrzebny, a jedynie zagląda skontrolować czy wszystko ok.
     Podczas przedstartowych rozmówek ustaliliśmy, żeby zmienić moje ODŻYWIANIE. Stejki Burneiki to nie najlepszy pomysł dla mnie ze względu na insulino oporność. Tak więc zasięgnęłam opinii kilku znajomych i siedziałam w poczekalni do dietetyczki z wynikami badań w ręku.  Moja dieta nie mogła być przypadkowa, a wręcz musiała być dopasowana do mnie i mojego zdrówka. Insulino oporność to nie mój jedyny problem, wyniki badań zdemaskowały również wysoki poziom cholesterolu.
     Wielu z Was zaczyna całą swoja przygodę od jakiegoś impulsu, małej iskierki. Ja również, ale wzniecałam ją, żeby powstał płomień, który będzie długo się palił i żeby moja motywacja tak szybko jak się pojawiła nie zniknęła wraz z wymarzoną sylwetką i zdrowym ciałem. Dlatego przygotowania do wyzwania mnie nie zniechęciły, a wręcz zmotywowały jeszcze bardziej. Z pewnością upublicznienie na blogu tej batalii jaką prowadzę pomaga mi nie odpuszczać, a także pieniążki zainwestowane wzmacniają moją siłę walki, dodatkowo wsparcie trenerów z Personal Training Center jest tu cholernie ważne.
    Postanowiłam i Was zarazić swoim wyzwaniem. Będę publikować tygodniowe relacje z mojej walki z sadełkiem. Opiszę co jem, a wielu z Was się zdziwi, że dieta nie oznacza wcale męki i mdłych posiłków. Pokażę także swoje siódme poty na sali treningowej. Nie oznacza to wcale zniknięcie postów ze stylizacjami. Mam nadzieję, że będziecie w tym ze mną, będziecie dopingować, a może nawet ktoś z Was zdecyduje się zawalczyć o własne ciało i lepsze samopoczucie.






 


25 komentarzy:

  1. Też właśnie rozpoczynam swoją 'przygodę' z lepszym ciałem :) Trening rozpisany, jadłospis będzie jutro... Także przygodo trwaj przez całe życie!
    Trzymam za Ciebie kciuki, będę zaglądać regularnie i motywować się też Twoimi działaniami :)
    Pozdrawiam/ www.mojemalinowelove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę Ci powodzenia w walce ze zbędnymi kg :)
    Powoli do sukcesu,ale warto :)

    Ja zacznę tak na serio.. od przyszłego tyg,jutro idę do szpitala i jak wróce..ale bez ćwiczeń,bo nie będe mogła..

    Bardzo chętnie będę czytać Twoje kolejne posty!

    Pozdrawiam, Karina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejnych postach będę starała się opisywać co jem i jak ciężko robię formę na siłowni. Mam nadzieję, że będą to przydatne posty.

      Usuń
    2. Mam przez najbliższe 6 tyg zakaz większego wysiłku,ale może coś "lekkiego" z ćwiczeń i posiłków "podkradnę" od Ciebie :)

      Usuń
  3. Trzymam za Ciebie kciuki!
    Jestem bardzo ciekawa Twojej diety :)
    Sama od ponad 3 tygodniu odchudzam sie i cwicze pod okiem specjalistow w Gaca Cetrum.
    Najwazniejsza jest motywacja, najlepiej gdzies zapisana i powieszona w widocznym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz 40 lat? nie powiedziałabym, wyglądasz max na 33!

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia w walce! Ja tez niedawno zaczelam.

    OdpowiedzUsuń
  6. dobry wpis tylko szkoda, że taka nachalna reklama tego centrum fitness........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklama? Bo pojawiła się nazwa siłowni... ups czyli zdjęć z siłowni lepiej nie wstawiać bo będzie reklama? A niby czemu nie pokazać miejsca, które robi świetną robotę

      Usuń
  7. Powodzenia! Nie wiedziałam, że masz taką dużą stopę

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam jak koleżanka namówiła mnie na sesję zdjęciową, to był wrzesień 2012... wcześniej jeszcze się oszukiwałam ale zdjęcia wszystko pokazały... Dla mnie SZOK i wielki chlast w policzek... Turlająca się, niemal 100 kg kulka...
    Postanowiłam, że koniec z tym... ale nie tak jak zawsze - 'Dietą Cud'... Tym razem zdrowo się odżywiam i zdrowo żyję.
    Zaczęłam gotować chudziej, jeść częściej. Odstawiłam alkohol i coca colę. Wywaliłam ciastka i chipsy. Jeśli miałam ochotę na słodkie, to tylko domowej roboty - musiałam wiedzieć co w tym jest:) - polecam owsiane ciastka z bananem i żurawiną ♥
    Jem dużo kasz, makarony pełnoziarniste, warzywa i owoce! Wszystkie, bez wyjątków!
    Nie bójmy się pieczywa! Pełnoziarnista bułeczka na śniadanie doda nam energii i zapełni żołądek! Kochajmy płatki owsiane. Pijmy duuuużo wody!
    Od ponad roku prowadzę pamiętnik odchudzania na jednym z portali i każdego dnia dzielę się moim menu.
    Układam swoje przepisy i czuję że dla wielu dziewczyn jestem inspiracją.
    Zrzuciłam 25 kg i choć wiem, że nigdy rozmiaru 36 nosić nie będę, to czuję się teraz świetnie sama ze sobą. Uważam, że wyglądam dobrze i kocham siebie:)
    A zdrowe odżywianie i aktywność fizyczna pozostała ze mną:)

    Ps. zapomniałam co to ból kolan, pleców, zadyszka. Wyniki badań znacznie się poprawiły a dietetyczka u której byłam powiedziała magiczne słowa 'Pani waga mieści się w przedziale wagi prawidłowej' :)
    I Tobie tego życzę:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Powodzenia, trzymam za Ciebie kciuki! Sama walczę od stycznia (w sumie 31kg do zrzucenia) i już 10 za mną :) Bardzo lubię Twój blog i uważam, że jesteś piękną kobietą!

    OdpowiedzUsuń
  10. Powodzenia, trzymam za Ciebie kciuki! Sama walczę od stycznia (w sumie 31kg do zrzucenia) i już 10kg za mną :) Bardzo lubię Twój blog i uważam, że jesteś piękną kobietą!

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam za Ciebie kciuki ! ;) Życzę przede wszystkim wytrwałości i systematyczności ! ;) Z niecierpliwością czekam na kolejne posty !

    OdpowiedzUsuń
  12. Odważne postanowienie, życzyć trzeba wytrzymałości w walce z kochanym ciałkiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zainspirowałaś mnie kochana tym wpisem :) Nie mam problemów co prawda z wagą ale wbrew pozorom mam kiepską kondycje i siedzący tryb życia co nie sprzyja na pewno pozytywnie na wygląd mojego ciała i cery :) (zdjęcia na blogu kłamią hehe ) Tak więc czas coś zmienić ! Biorę się do roboty i już dziś zaczynam znowu trening :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana, popieram i wspieram życząc wytrwałości. Ja zaczęłam pół roku temu biegać i choć poczatki były masakryczne teraz codziennie o 5.30 wychodzę na godzinny trening z uśmiechem na twarzy. Waga zaczęła spadać dopiero od 2 tyg zmieniłam dietę na lchf. Wg mnie najlepsza na świecie.
    Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy, butki rewelacyjne, ja też mam nowe nike do biegania, lubię je, są bardzo wygodne i śliczne kolorki mają.

    OdpowiedzUsuń
  15. Niezły pomysł na wiosnę - zmiana masy. Pewno na początku będzie ciężko z rzuceniem wagi i zmianie nawyków żywieniowych ale fajnie by było zobaczyć twoje fotki za jakiś czas i w rozmiarze -2 w fajnych ciuszkach. Przy takich przystojniaczkach pewno zrzucanie kilogramów będzie postępować w tępię ekspresowym. Trzymam kciuki za powodzenie. WYTRWAŁOŚCI !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymam kciuki za Ciebie a Ty proszę trzymaj za mnie ..:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja juz 2 miesiac na gim :) zycze powodzenia!!!! najtrudniej zaczac choc w Twoim przypadku z takimi trenerami....hmmm zazdroszczee:)

    OdpowiedzUsuń